Ile kosztuje wyjazd

Wyjazd już dawno za nami, dziękujemy bardzo za Wasze wirtualne uczestnictwo w tym wyjeździe i wspólne odwiedzanie wielu ciekawych miejsc. Celem tego co Wam pokazujemy, piszemy i mówimy jest to, żebyście mieli okazję dowiedzieć się czegoś co być może zainspiruje Was do jedynej w swoim rodzaju podróży, zaszczepi w Was może ciekawość świata, albo odpowie na jakieś pytania czy też wyjaśni kwestie, które są codziennością w innych częściach świata.
Wśród komentarzy wielu osób wciąż pojawiało się pytanie o koszty, no i także o to skąd mamy na to wszystko pieniądze. Pora na to, żeby w końcu odpowiedzieć na często zadawane pytanie. Sporo odpowiedzi na te właśnie pytania o koszty przeróżnych podróży można często znaleźć na różnych blogach podróżniczo/wyjazdowych, np. tu, a tu np. możecie znaleźć odpowiedź na pytanie o to skąd “wytrzasnąc” fundusze, tam też znajdziecie kilka innych odnośników do komentarzy innych jeżdżących blogerów na ten właśnie temat. Zobaczcie też Tomka filmik na ten temat. 
Zauważcie, że niemal wszystkie odpowiedzi opierają się na ustaleniu priorytetów w życiu i często ciężkiej pracy by potrzebne fundusze zdobyć lub zaoszczędzić, no i często totalnego poświęcenia i wiary w ten cel, którym jest właśnie podróż. U nas nie inaczej.

Jak to było z poniesionymi kosztami u nas? Przygotujcie się na sporo liczb i odrobinę statystyki! Zaczynamy od kosztów podróży. W czasie tych 94 dni w podróży wydaliśmy pieniądze na: 15 lotów, ubezpieczenie, prom, skok ze spadochronem, 6 wiz, koszty wstępu do parku narodowego, Angkoru, Baganu, okolic jeziora Inle itp., dziesiątki wysłanych kartek pocztowych, mnóstwo jedzenia i picia, dziesiątki noclegów, dziesiątki przejazdów busikami, busami, autobusami, pociągami, koszty wypożyczenia motorków i zakup paliwa, kosmetyki, pamiątki, no i w końcu pewne koszty związane były również z zagubionym portfelem z pieniędzmi i dokumentami.

Zacznijmy od początku, czyli od lotów. Na te 15 lotów na zbiorczej trasie Leknes - Bodø - Oslo - Rzym - Jeddah - Colombo - Kuala Lumpur - Vientiane i dalej Bangkok - Yangun - Bangkok - Colombo - Dubai - Istambuł - Mediolan - Oslo - Bodø wydalismy ok. 4400 PLN na osobę, czyli średnio 293 PLN za jeden lot. Dużo? Nam wydaje się, że nie. Trzeba wam wiedzieć, że jednymi z nadroższych lotów w ogóle były te, za pomocą których najpierw dostaliśmy się do Oslo, a potem te, którymi z Oslo podążyliśmy na północ. Podczas grudniowych nocy polarnych spędzaliśmy naprawdę sporo czasu wyszukując nie tylko trasy, którymi będziemy się poruszać, ale też śledziliśmy i porównywaliśmy ceny. W tym celu korzystaliśmy chyba ze wszelkich dostępnych wyszukiwarek lotów i porównywarek cen. Jedną z naszych ulubionych faworytek w tej kategorii jest finn.no, takie norweskie allegro, które korzysta z wielu wyszukiwarek, łącząc uzyskane przez nie rezultaty na jednej stronie, choć konkretne bilety kupowaliśmy bezpośrednio na stronach konkretnych linii lotniczych. Tylko jeden z lotów kupiliśmy już w trakcie podróży, kiedy zdecydowaliśmy się pojechać do Birmy, wpasowaliśmy się w dni objęte promocją w AirAsia, no i wio! Z usług tych linii lotniczych korzystaliśmy już nie pierwszy raz, śmiało każdemu polecamy i wspominamy z łezką w oku ich nadzwyczajnie tanie loty z Londynu do Kuala Lumpur kilka lat temu. A no i trzeba tu pamiętać, że podróżowaliśmy tylko i wyłącznie z bagażem podręcznym, dlatego nie ponosiliśmy dodatkowych opłat z tego tytułu przy kupowaniu biletów.

Wizy.
Tutaj sprawa jest prosta, ceny ogólnie dostępne. Rzadko podlegają one zmianom, choć wiemy, że kilka dni po wysłaniu naszej aplikacji o e-visę, Sri Lanka podniosła nieco cenę swojej wizy. Łącznie wszystkie wizy wydaliśmy po 1000 PLN na osobę (poszczególne ceny wiz dla jednej osoby: Sri Lanka - 20$ (wszystkie formalności załatwialismy przez internet, o tutaj), Laos - 30$ (wiza uzyskana przy okienku na lotnisku), Wietnam - 60$ (tu z kolei skorzystaliśmy z wietnamskiej ambasady w Vientiane), Kambodża - 25$ (wiza na granicy), Birma - 20$ (dokumenty składaliśmy w birmańskiej ambasadzie w Phnom Penh, i tam też po kilku dniach odebraliśmy nasze paszporty bez żadnych problemów), Zjednoczone Emiraty Arabskie - 495 PLN (wnioski składaliśmy przez internet, pamiętajcie, że przy kupowaniu biletów Emirates koszty wizy spadają o ponad 50%)). Jak już jestem przy tym temacie to napiszę jeszcze o kilku, być może pomocnych, radach przy składaniu dokumentów o wizy. Przy dosyć intensywnym przemieszczaniu się z kraju do kraju, gdzie wymagane jest posiadanie wizy warto zaopatrzyć się wcześniej w co najmniej kilka zdjęć, dodatkowo warto mieć skan takiego zdjęcia paszportowego albo legitymacyjnego, które przydaje się przy skaładaniu wniosków elektronicznych. Jak się okazuje te nasze zdjęcia wcale nie muszę być super profesjonalne. My wylatując z Rzymu zrobiliśmy sobie po komplecie kilku zdjęć w różnych wymiarach za 5€ w automacie na lotnisku i to w zupełności wystarczyło nam do wszystkich wiz. Kolejna dosyć ważna czasem rzecz, to wydruki biletów lotniczych, myślę, że warto mieć je ze sobą od początku podróży, bo czasem właśnie są wymagane przy ubieganiu się o wizy w niektórych krajach.

Ubezpieczenie.
Skorzystaliśmy ze standardowego ubezpieczenia turystycznego oferowanego przez AIG, ale w pakiecie stworzonym dla klientów jednego z internetowych centrów podróży. Choć bezpośrednio z żadnych z ich usług nie korzystaliśmy wcześniej, to pakiet ubezpieczenia dla dwóch osób na okres 3 miesięcy podróży w cenie 1200 PLN (z najdalszym geograficznie punktem podróży w Wietnamie) wydał się kuszący. No i dlatego też go zakupiliśmy. Niestety, a może na szczęście, nie możemy wam powiedzieć jak w praktyce sprawdza się korzystanie z tego ubezpieczenia.

Ceny noclegów.
Oj tutaj jak wiadomo można poszaleć, można też spać pod chmurką nie płacąc nikomu za nic, można postawić na wysokie standardy, lokaja i jacuzzi, można po prostu dzielić łazienkę z całym hostelem. My w tym wszystkim plasujemy się pomiędzy, raczej u dołu skali. Ogólnie to jest nam często wszystko jedno gdzie będziemy spać, ale jak mamy za to płacić, to chcielibyśmy, żeby było czysto, choć różnie z tym bywa. Nigdy nie rezerwujemy niczego z wyprzedzeniem, bo czasem zupełnie nie mamy pojęcia dokąd dotrzemy konkretnego dnia. Jak zapewne domyślacie się ceny noclegów i ich standardy w różnych krajach są odmienne, więc tu zaznaczę tylko przykładowe ceny w danym kraju. Rozpocznę od Rzymu. No tu spaliśmy w fajnym dużym pokoju za 20€ za noc, ze śniadaniem. Na Sri Lance ceny noclegów, ktore wybieralismy plasowały się w przedziale Rs.1000 - 2000, ok. 25 - 50 PLN za pokój dwuosobowy. W Laosie ceny za pokój dwuosobowy to z kolei 40 000 - 80 000 LAK, czyli ok. 20-40 PLN. W Wietnamie z kolei 8-15$, bo trzeba Wam wiedzieć, że w Wietnamie używa się dwóch walut dongów oraz dolarów, gdy idzie na przykład o płacenie za zakwaterowanie czy wizy. W sklepach i knajpkach zalecamy jednak dongi. Kambodża - tutaj dolar amerykański traktowany jest na równi z rielami, np. w supermarkecie w centrum Phnom Penh ceny każdego z produktów podane są w obu walutach, w dolarach płaci się za zakwaterowanie, ale także za jedzenie w knajpkach. Jeśli chodzi o ceny noclegów to w naszym przypadku 5-8$. W Bangkoku 200-220B, czyli 20-22 PLN za pokój. No Birma to dla nas noclegowe zaskoczenie, ale o tym to już pewno usłyszeliście na niejednym naszym filmiku stamtąd. Co więcej, jak mawiała plotka, kilka miesięcy wcześniej, w grudniu i styczniu ceny noclegów były tam kilka razy wyższe, ludzie spali gdzie popadnie, a na bramach klasztorów buddyjskich pojawiły się napisy po angielsku, o tym, że nocleg surowo wzbroniony... My wybieraliśmy w tym kraju zawsze najtańszy możliwy nocleg, a ceny wahały się w przedziale 10-22$!!! Z tym, że 10 dolców płaciliśmy tylko w jednym z hosteli w centrum Yangoonu, najwyższy pułap cenowy za pokój osiągnęliśmy w Mandalay. Kilka z noclegów spędziliśmy w autobusach dalekobieżnych, choć noclegi te zawsze kończyły się ok. 3:00 w nocy, kiedy autobus dojeżdżał na miejsce. W Dubaju natomiast korzystaliśmy z niewyobrażalnie wielkiej uprzejmości zarówno Marceliny i jej męża, jak też Wandy i Pawła, którym po raz kolejny dziękujemy i jak poprosił nas Paweł “podajemy dalej”.

Kategoria jedzenie i picie.
O tu można się rozpisać. My preferujemy żarcie uliczne, czyli takie od baby z ulicy, z wózka z palnikiem. Najtańsze, najlepsze, i prawie zawsze można sobie samemu dopikantnić według uznania zarówno papryczkami z zalewy jak i zmielonymi, czasem do tego jeszcze inne odmiany sosów i przypraw. I o dziwo takich zestawów nie widuje się w średniej klasy knajpeczkach przyulicznych np. w Laosie czy Wietnamie. Korzystaliśmy z przeróżnych opcji żywienia się, ale nie przygotowywaliśmy sobie jedzenia sami. Działo się tak z wielu względów. Po pierwsze braku dostępu do kuchni - uniwersalny fenomen we wszystkich krajach, na szlaku za wyjątkiem Dubaju. Po drugie dostępność i koszt pysznej zupy na mikrostoliczku przy ulicy w Wietnamie to jakieś 3-5 PLN, i najczęsciej wystarczy udać się za róg ulicy, żeby to cudo skonsumować. Natomiast gdybyśmy chcieli sami przyrządzić sobie taką zupę najpierw musielibyśmy udać się na targ (a to często daleko:), kupić niemal hurtowe ilości składników, a potem odnaleźć kuchnię, żeby to wszystko przygotować, a i tak nie byłoby tak pyszne jak od kobity zza rogu - wierzcie mi! Nie przesadzaliśmy nigdy z ilością zjadanych posiłków i ich ceną, ale jak mogliście też zobaczyć na filmiku z Dubaju, postanowiliśmy poszaleć w tamtejszym Saffronie w hotelu Atlantis. To i jeszcze kilka innych powodów (np. zamiłowanie do częstej konsumpcji lokalnych piw) sprawiło, że nie będziemy podawać Wam kosztów w kategorii jedzenie i picie. Nie jesteśmy jakimiś ekstremalistami kosztowymi w żadną z możliwych stron w przypadku zarówno jedzenia jak i picia, więc nasze wydatki na pewno nie były tym absolutnym minimum. Dzięki temu mieliśmy okazję popróbować naprawdę fantastycznych potraw!

Skok ze spadochronem!!!
No wiadomo, to największy wydatek podczas tej podróży ok. 1500 PLN na osobę, ale już chyba nie muszę Was przekonywać, że absolutnie było warto i na pewno nie żałujemy, że się zdecydowaliśmy na to nowe doświadczenie. Szczegóły dotyczące tego przedsięwzięcia znajdziecie na stronie Skydive Dubai, a szczegółów od strony uczestnika szukajcie na naszym kanale na youtubie!!! Tutaj skacze Tomek, a tutaj ja. Było to naprawdę niezapomniane przeżycie, ale oczywiście nikogo nie będę na siłę przekonywać do próbowania. Jedno jest jednak pewne, nawet jeśli masz lęk wysokości, to zupełnie nie przeszkadza to w wykonaniu skoku! Jest to na tyle duża i absurdalna wysokość dla naszego organizmu i zmysłów, że zupełnie inaczej odbieramy to co widzimy.

Pamiętajcie jednak, że każdy ma inne preferencje i wybiera inne standardy świadczonych usług oraz inne rozwiązania, no i nie ma tu lepszych i gorszych wyborów czy preferencji. Co ważne ceny (zwłaszcza lotów i noclegów), które podaliśmy podlegają zmianom nawet w ciągu roku, i w środku sezonu turystycznego albo w czasie lokalnych świąt może być to kwota kilkakrotnie wyższa. Weźcie to pod uwagę. Mam nadzieję, że zebrane powyżej informacje zaspokoją Waszą ciekawość, pomogą Wam być może zaplanować Waszą podróż pod kątem finansowym, być może dostarczą jakiegoś pojęcia o rzędach kwot od jakich można skorzystać z noclegu czy zjeść posiłek od kobiety na ulicy.

Magda

 

Podążaj dalej

"Życie jest jak jazda na rowerze. Aby zachować równowagę musisz się poruszać."
Albert Einstein - w liście do swojego syna Eduarda (5 lutego 1930)

Zerknij na YouTube, Tumblr, Twitter oraz Facebook

Popularne

Etykiety

film (67) zwiedzanie (48) miasto (45) krajobraz (40) zdjęcia (38) ciekawostki (36) myśli (23) woda (22) Norwegia (18) SinMalTaj2010 (16) ZEA (16) Dubaj (15) Lofoty (14) jedzenie (14) Sri Lanka (12) wyspa (12) wędrówka (12) Laos (10) ludzie (9) Malezja (8) Tajlandia (8) Wietnam (8) Birma (6) Kambodża (6) Bangkok (4) Francja (3) Paryż (3) Abu Dhabi (2) Singapur (2) Arabia Saudyjska (1) Kuala Lumpur (1) Londyn (1) Rzym (1) Wielka Brytania (1) Włochy (1) tilt shift (1) wioska (1)

Na szybko